Polska vs USA: kto daje więcej szans startupom? Rozmowa z Robertem Mazanem
Patrząc na statystyki finansowania i historie spektakularnych wzrostów, wielu founderów zadaje sobie jedno pytanie: czy większe szanse na rozwój mają w Polsce i Europie, czy jednak w Stanach Zjednoczonych? W najnowszym odcinku WINLINE360 rozmawiamy o tym z Robertem Mazanem – inwestorem i twórcą funduszu inwestycyjnego, który pracuje zarówno z polskimi, jak i zagranicznymi projektami.
W rozmowie dotykamy różnic w skłonności do ryzyka, podejściu do porażki, uwarunkowaniach prawnych i dostępności kapitału po obu stronach oceanu. Robert Mazan pokazuje, dlaczego w USA fundusze częściej inwestują na bardzo wczesnym etapie, a w Europie – i szczególnie w Polsce – oczekują dopracowanych produktów, pierwszych przychodów i twardych danych, co sprawia, że wiele pomysłów szuka finansowania od razu poza lokalnym rynkiem.
Z artykułu i odcinka dowiesz się m.in., jak rynek traktuje porażkę foundera w USA i w Polsce, jak na szanse startupów wpływają różnice w prawie, języku i strukturze rynku, co tak naprawdę decyduje o finansowaniu (produkt, zespół, product–market fit) oraz jaką rolę fundusz może pełnić po wejściu – od ułożenia finansów po otwieranie drzwi do kolejnych inwestorów.
⭐ Najciekawsze fragmenty rozmowy „Polska vs USA: kto daje więcej szans startupom?” z Robertem Mazanem.
- [05:12] Dlaczego fundusze w USA chętniej wchodzą w bardzo wczesne etapy niż w Polsce.
- [14:37] Jak rynek w USA i w Polsce patrzy na porażkę foundera – druga szansa vs. stygmat.
- [23:05] Bariera językowa, prawo i struktura rynku – kiedy lepiej startować od razu za granicą.
- [32:48] Co musi mieć polski startup, żeby poważnie rozmawiać z funduszem (zespół, product–market fit, liczby).
- [41:19] Jak wygląda wsparcie funduszu po wejściu – od finansów po otwieranie drzwi do kolejnych inwestorów.
Skłonność do ryzyka: Polska vs USA
Jedna z pierwszych rzeczy, którą Robert Mazan podkreśla, to zupełnie inne podejście do ryzyka i porażki
„W Stanach 60% funduszy VC wspiera firmy na etapie bardzo początkowym. W Europie to około 6%. To pokazuje, że tam skłonność do ryzyka jest zupełnie inna niż u nas.”
W praktyce oznacza to, że amerykańskie fundusze są gotowe wejść w projekt znacznie wcześniej – zanim firma „udowodni” wszystko liczbami. Silny zespół, ciekawy rynek i potencjał skalowania są tam częściej wystarczającym punktem wejścia.
W Polsce i Europie fundusze zazwyczaj wymagają bardziej dopracowanych produktów, pierwszych przychodów i twardych danych oraz udokumentowanych wyników i referencji. To powoduje, że wiele pomysłów po prostu nie ma szans rozwinąć się lokalnie i od razu szuka kapitału poza krajem.
Porażka – lekcja czy koniec gry?
Równie duża różnica dotyczy tego, jak rynek traktuje nieudane projekty. Robert Mazan zwraca uwagę: „U nas porażka jest często traktowana jako koniec gry. Tam dopiero wtedy gra się zaczyna. Porażka jest lekcją, a founder nie jest skreślany.”
W USA upadek startupu jest wpisany w ryzyko biznesowe, kolejny projekt bywa łatwiej finansowany, jeśli founder potrafi pokazać, czego się nauczył, a fundusze dostrzegają wartość w doświadczeniu „po drodze”, nie tylko w exitach. W Polsce negatywna historia potrafi zamknąć wiele drzwi, a founderzy często boją się podejmować śmielsze decyzje, żeby nie „spalić” się na rynku.
Rynek, prawo i bariera językowa
Drugim ważnym obszarem są różnice strukturalne: rynek, prawo i język. Jak podkreśla Robert Mazan: „W Stanach mamy ujednolicony rynek, brak bariery językowej i prostsze zasady prowadzenia biznesu. W Europie każde państwo ma swoje prawo, swoją administrację i to tworzy barierę przy skalowaniu.”
W praktyce w USA founder od początku myśli o rynku ogólnokrajowym. W Europie, a tym bardziej w Polsce, ekspansja to osobne projekty w każdym kraju – z nowym prawem, podatkami i procedurami, a sama skala rynku amerykańskiego przyciąga większy kapitał i pozwala funduszom dywersyfikować ryzyko na więcej projektów.
Do tego dochodzi kwestia regulacji i nadzoru nad funduszami – w Polsce zdecydowanie bardziej sformalizowana, co wpływa na tempo działania i gotowość do ryzykownych decyzji.
Dostępność kapitału i rola dużych funduszy
Kolejny element to ilość dostępnych pieniędzy i rola największych graczy na rynku. Robert Mazan zwraca uwagę na przykład globalnych gigantów: „Są fundusze takie jak BlackRock, które wyznaczają kierunek. Mają udziały w setkach spółek technologicznych i ich ruchy pokazują, w którą stronę idzie rynek.”
W USA jest więcej funduszy o ogromnych aktywach, większe są też pojedyncze czeki inwestycyjne i istnieje rozbudowana drabina finansowania – od aniołów, przez pre‑seed i seed, po kolejne rundy i giełdę. W Polsce kapitału jest mniej, część środków pochodzi z programów publicznych lub quasi‑publicznych, a selekcja projektów jest przez to ostrzejsza, z mniejszym marginesem na ryzyko.
Co musi zrobić polski founder, by dostać finansowanie?
Czy to znaczy, że w Polsce nie da się zbudować startupu ze wsparciem funduszu? Nie. Ale oznacza to, że founder musi zrobić więcej „domowej roboty”, zanim zapuka do drzwi inwestora. Robert Mazan podkreśla kilka kluczowych rzeczy: „Product–market fit jest dziś absolutną podstawą. Produkt musi rozwiązywać realny problem, a nie tylko dobrze wyglądać w prezentacji.”
Dodaje też: „Zespół jest kluczowy. Spółki jednoosobowe to dla funduszy czerwona flaga. Jedna osoba nie zabezpieczy wszystkich ról.” oraz „Fundusz nie jest po to, żeby ‘po prostu zaryzykować’. My minimalizujemy ryzyko. To, jak przedstawisz projekt, ma ogromne znaczenie.”
W praktyce oznacza to, że polski startup powinien mieć dopracowany pitch deck i model biznesowy, przygotowane twarde liczby i realistyczne scenariusze, zbudowany choć podstawowy zespół z podziałem kompetencji oraz uporządkowaną strukturę prawną spółki i ład korporacyjny.
Polska vs USA – gdzie naprawdę masz większe szanse?
Podsumowując, na pytanie „kto daje więcej szans startupom – Polska czy USA?” odpowiedź jest złożona. USA zdecydowanie oferuje więcej kapitału, większą skłonność do ryzyka i bardziej przyjazne otoczenie dla porażek. Polska i Europa są bardziej wymagające, ale za to uczą dyscypliny, dopracowania modelu i twardych podstaw biznesu.
To, gdzie masz większe szanse, zależy od etapu, na którym jesteś, branży, w której działasz oraz tego, jak bardzo jesteś gotów iść w kierunku rynków globalnych.
Jeśli chcesz usłyszeć całą rozmowę z Robertem Mazanem – w tym konkretne przykłady projektów, kulisy współpracy z polskimi i zagranicznymi funduszami oraz praktyczne rady dla founderów – obejrzyj pełny odcinek na YouTube lub posłuchaj go w formie audio na Spotify.
👉 Obejrzyj rozmowę „ Polska vs USA: kto daje więcej szans startupom?” z Robertem Mazanem na YouTube WINLINE360.
Przejdź do wywiaduFAQ – najczęstsze pytania o rozwój startupu w Polsce i USA
W USA inwestorzy są bardziej oswojeni z tym, że część projektów upadnie, ale kilka odniesie ponadprzeciętny sukces, więc akceptują większe ryzyko przy wcześniejszych etapach. W Polsce częściej oczekuje się dopracowanego produktu, przychodów i twardych danych zanim fundusz podejmie decyzję o wejściu kapitałowym.
W USA wcześniejsza porażka jest często traktowana jako cenna lekcja – liczy się, czego founder się nauczył i jak wykorzysta to w kolejnym projekcie. W Polsce upadek firmy wciąż bywa stygmatem i może utrudniać budowanie zaufania, choć to podejście powoli się zmienia wraz z dojrzewaniem rynku.
Fundusze patrzą na całość: jakość zespołu, skalowalny model biznesowy i tzw. product–market fit, czyli dopasowanie rozwiązania do realnej potrzeby rynku. W USA większy nacisk kładzie się często na potencjał wzrostu i wizję, a w Polsce – na liczby, trakcję i dowody, że model już działa w praktyce.
Jeśli produkt jest mocno osadzony w lokalnych realiach i wymaga zrozumienia polskiego rynku, start w kraju często jest prostszy operacyjnie. Gdy projekt od początku celuje w globalny rynek i wymaga dużych rund kapitału, sensowne może być szukanie partnera w USA, pod warunkiem że zespół jest gotowy działać w tamtym otoczeniu prawnym, językowym i kulturowym.
Kluczowe jest uporządkowanie liczb (przychody, koszty, marże, scenariusze), jasne pokazanie, jaki problem rozwiązujesz i jak duży jest rynek, oraz zbudowanie wiarygodnej historii zespołu. Inwestorzy zwracają uwagę na spójność tych elementów – jeśli liczby, strategia i kompetencje zespołu „nie składają się” na wspólny obraz, trudno o decyzję na „tak”.
WINLINE360 to firma zapewniająca 80% kluczowych usług potrzebnych do wzrostu biznesu. Łączy procesy, sprzedaż, marketing, finanse, HR, prawo, compliance i automatyzację w jeden spójny model współpracy z zarządem.
Zamiast zarządzać wieloma podwykonawcami od pojedynczych obszarów, masz jednego partnera i osiem linii – od FlowLine (procesy) i DealLine (sprzedaż), przez PromoLine (marketing), ProfitLine (finanse i wyniki) oraz TalentLine (zespoły), po TrustLine (prawo), LegalLine (legalizacja pracy cudzoziemców i obsługa prawna typów A) oraz SmartLine (AI i automatyzacje), które razem tworzą jeden system 360° rozwoju Twojej firmy.

